Czym skorupka za młodu...

Na liście największych przysmaków naszych dzieci trzy pierwsze miejsca zajmują: frytki, pizza i hamburgery. Co zrobić, by współczesne rozkosze podniebienia nie niszczyły im zdrowia?

Jeśli zapytać dorosłego Polaka, jak ocenia swój sposób odżywiania – nie będzie dla siebie surowy. Większość z nas uważa, że odżywia się „dość zdrowo”. Paradoksalnie jednak nie potrafimy nawet wymienić zaleceń lekarzy odnośnie zdrowej diety. Wiedza na ten temat jest więc fragmentaryczna i nie daje żadnej gwarancji, że bywa z korzyścią wykorzystywana w praktyce. Dlatego rzadziej niż mieszkańcy innych krajów sięgamy po produkty pełnoziarniste, niskokaloryczne, bogate w błonnik. Często między głównymi posiłkami lubimy podjadać słodycze, dodatkowe kanapki i drożdżówki. Jak wiadomo są to typowe „zapychacze” żołądka, bogate w tzw. puste kalorie, które prowadzą do otyłości. Zwyczaje żywieniowe przekazywane są z pokolenia na pokolenie. To, że ktoś lubi dosalać potrawy lub słodzi herbatę czy kawę, ma swoje źródło w dzieciństwie i przyzwyczajeniach, wyniesionych z rodzinnego domu. Prawidłowy sposób odżywiania rzutuje na nasze zdrowie, bo – jak głosi starożytne przysłowie – żyjemy tylko z ćwierci tego, co jemy, z pozostałych trzech czwartych żyją lekarze.

Zrób kanapkę do szkoły

Problemy zdrowotne związane z nieprawidłową dietą ma w Polsce blisko 3 miliony dzieci. Niewłaściwie odżywiają się rodzice, a więc fatalne nawyki są także udziałem ich pociech. Stąd głównym problemem już w młodym wieku bywa otyłość i nadwaga (cierpi na nią 800 tysięcy nastolatków), choć wcale nie mało rodzin z powodu ubóstwa boryka się ze skutkami niedożywienia (dotyka 2 mln dzieci). Ubiegłoroczne badania sondażowe ujawniły, że np. na terenie Małopolski, w rodzinach korzystających z pomocy socjalnej 66% uczniów szkół podstawowych nie odżywiało się prawidłowo. Nie miało zapewnionych nawet trzech posiłków dziennie. Ani też dania z mięsem czy rybą co drugi dzień lub świeżych owoców i warzyw przynajmniej raz dziennie. Co dziewiąte z nich nie miało zapewnionych wszystkich tych trzech pozycji. Co siódmy rodzic w badanej grupie przyznał, że jego dziecku zdarza się być głodnym (12% powiedziało, że dziecko odczuwa głód raz w tygodniu). Dane GUS-u z 2004 roku podają, że ponad 40% rodzin nie stać na zjedzenie przynajmniej raz na dwa dni posiłku, w skład którego wchodziłoby mięso, drób lub ryba.

Co trzeci uczeń w Polsce rozpoczyna naukę bez śniadania. Jak twierdzi dr Witold Klemarczyk z Zakładu Żywienia Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, skutki zdrowotne rozpoczynania nauki na czczo wiążą się głównie z hipoglikemią (spadkiem poziomu cukru): – Uczeń odczuwa wtedy zmęczenie i senność, a czasem marznie w wyniku zaburzeń termoregulacji. Zużywana energia ze śniadania zjedzonego w domu wystarcza na pierwsze godziny nauki. Dlatego nie wolno zapominać także o drugim śniadaniu. Kiedyś każda matka robiła dziecku kanapkę do szkoły. Dziś woli mu dać parę groszy, aby samo sobie coś kupiło. Wybór jest prosty: pączek, cola lub baton. Z badań przeprowadzonych wśród dzieci 6–12-letnich wynika, że tylko 15% nie przeznaczało swego kieszonkowego na zakup żywności. Ponad połowa kupowała słodycze, 30% frytki i chipsy, 18% hamburgery, hot-dogi i napoje gazowane typu cola. Stąd apel dr. Klemarczyka, by dzieci przynosiły drugie śniadanie z domu – wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że zjedzą je zamiast niezdrowych łakoci. Ograniczenie spożycia słodyczy ma jeden cel: zapobiec gromadzeniu tkanki tłuszczowej i otyłości, która później rozwija się w cukrzycę lub niewydolność układu krążenia. Zdaniem naszego eksperta porcja energii dostarczona wraz z jednym batonem to około 250 kcal. Aby ją wykorzystać na wysiłek fizyczny (móc spalić), dziecko powinno biegać około 45 minut. Dwa batoniki – oznaczają podwojenie tego dystansu. Czy należy się więc dziwić, że młode pokolenie obrasta w niepotrzebny tłuszcz?

Zadbaj o witaminy

Z badań analizujących sposób odżywiania młodych Polaków, przeprowadzonych przed dwoma laty przez prof. Alicję Żechałko-Czajkowską we Wrocławiu, wynika, że niemal co czwarta uczennica miała tendencję do nadwagi, a wśród chłopców – ponad 7%. Dzieci te zjadały prawie wszystkiego za dużo: 137% zalecanej normy mięsa, 189% normy jajek, 160% normy tłuszczu, 187% normy cholesterolu. Co szósta uczennica jadła tylko dwa posiłki dziennie, przy czym przerwy między nimi dochodziły do dziesięciu godzin. – Część z tej młodzieży, choć ma problemy z nadwagą, nie zdaje sobie sprawy, iż przy nadmiernym spożywaniu żywności może występować u nich niedobór określonych składników pokarmowych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu – alarmują lekarze. Dlatego u otyłych dzieci występuje niedokrwistość i zaburzenia odporności. Główny niedobór dotyczy: witamin, składników mineralnych, zwłaszcza żelaza i wapnia. – Namawianie do spożywania mleka i jego przetworów uzasadnione jest ich wartością odżywczą – mówi dr Witold Klemarczyk. – Zawiera pełnowartościowe białko, dobrze przyswajalny wapń, witaminy z grupy B, A i D oraz jony magnezu, potasu i cynku. Dla dzieci, które nie lubią mleka lub źle je tolerują, alternatywą mogą być mleczne napoje fermentowane - jogurty lub kefiry. Jak wykazał niedawny sondaż CBOS, przeprowadzony na zlecenie firm: Danone, Libelli i Biedronki (które wraz z Instytutem Matki i Dziecka podjęły wspólną inicjatywę „Partnerstwo dla Zdrowia”, aby przeciwdziałać nieprawidłowemu żywieniu dzieci w Polsce) – rodzice przygotowując śniadania kierują się w pierwszej kolejności upodobaniami maluchów, a nie wartościami odżywczymi poszczególnych produktów. Dlatego pełnoziarniste pieczywo i biały ser, choć zdrowe i polecane przez dietetyków, na stołach goszczą rzadko. Nie najlepiej wygląda również sytuacja z warzywami i owocami. Tymczasem ostatnio opublikowany raport FAO/WHO Expert Consultation na temat żywienia w prewencji chorób przewlekłych poucza, że codziennie powinniśmy spożywać przynajmniej 400 g warzyw i owoców. Nie trzeba czekać z tym do wiosny, bo jak twierdzi przewodnicząca Rady Promocji Zdrowego Żywienia Człowieka dr Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska: – Mrożone warzywa i owoce, właściwie przechowywane i rozmrażane, mają wartość odżywczą porównywalną z nowalijkami. Zamrażanie tylko w niewielkim stopniu zmienia ich wartość odżywczą. Tak zwane blanszowanie (sparzanie owoców i warzyw przed zamrożeniem) powoduje wprawdzie utratę zawartości witaminy C od 15 do 20%, jednak podobne jej straty następują i bez zamrażania (gdy np. długo gotujemy warzywa lub grubo obieramy je).

Niedobory poszczególnych składników odżywczych w diecie dzieci, których nie widać na pierwszy rzut oka, mają swe konsekwencje zdrowotne w dzieciństwie i życiu dorosłym. Złe nawyki żywieniowe, z którymi młodzież wchodzi w dorosły wiek, zaprocentują fatalnymi skutkami, których leczenie jest trudne, kosztowne i żmudne.

Niedobór składników odżywczych może doprowadzić do:

* spadku kurczliwości mięśnia sercowego; * gorszego wykorzystania tlenu w płucach (niewydolności oddechowej); * spadku utlenowania krwi i niedotlenienia tkanek; * wzrostu częstości zakażeń; * trudności w gojeniu się ran; * zaburzeń odporności organizmu; * powikłań infekcyjnych; * większej skłonności do rozwoju chorób zakaźnych.

autor: Paweł Walewski

Przeczytaj inne porady z tej kategorii

Jadłospis dla dzieci

Przy komponowaniu jadłospisu dla dzieci należy pamiętać, że dziecko nie jest miniaturą człowieka dorosłego. Jego zapotrzebowanie na składniki odżywcze jest inne, co należy uwzględniać w ...

czytaj więcej

Staram się, a efektów nie widać

Praktycznie każdego dnia można spotkać kobiety, które mimo ogromnego zaangażowania w trening fizyczny nie odnoszą żadnych znaczących sukcesów w kształtowaniu swojej sylwetki. Winą za brak ...

czytaj więcej
POKAŻ
POKAŻ
Elżbieta Noculak - ZnanyLekarz.pl